NASZ SPORT

TdP:wielka kraksa na finiszu 01.08.2010
T#81661
Facebook
Reklama



fan
moc !!!
moc !!!

Administrator 
Lokalizacja: Polska
#562683 01.08.2010 20:04:27


TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA



Dokładnie o godz. 15:00 z Sochaczewa wyruszyła kolumna 67. Tour de Pologne. Na mecie w Warszawie triumfatorem pierwszego etapu po pechowym, z wielką kraksą przed „kreską”, finiszu został Włoch Jacopo Guarnieri (Liquigas). Na trasie z Sochaczewa do Warszawy (175 km) bardzo dobrze pojechali reprezentanci Polski. Błażej Janiaczyk wywalczył czerwoną koszulkę najaktywniejszego kolarza wyścigu, a Łukasz Bodnar został liderem klasyfikacji na najlepszego "górala".

Pierwszy etap z Sochaczewa do Warszawy to dopiero przedsmak wielkich kolarskich emocji. Faworytów do wygrania wyścigu jest wielu – przed startem fachowcy stawiali głównie na triumfatora sprzed roku, Allesandro Ballana (BMC), ale wśród potencjalnych zwycięzców wymieniali także Polaków – Marka Rutkiewicza, jadącego w barwach reprezentacji Polski i Sylwestra Szmyda (Liquigas).

Na start spóźnił się jeden z kolarzy, Andriej Zajc z grupy Astana. Ale był całkowicie usprawiedliwiony, bo urodziło mu się dziecko, a tę radosną wiadomość przekazał przez radio wyścigu były kolarz i trener, Wacław Skarul.


- Zaatakujemy od startu, chcemy się pokazać z dobrej strony już od startu – mówili na Rynku w Sochaczewie reprezentanci Polski. Od początku mocno miał ruszyć Łukasz Bodnar lub Błażej Janiaczyk – taka była taktyka na pierwsze kilometry. I tak też się stało.

W pierwszej ucieczce tegorocznego wyścigu zabrał się Janiaczyk. Reprezentant Polski zaatakował już od pierwszych kilometrów. Janiaczyk uciekł z Hiszpanem Danielem Sesmą (Euskaltel), Szwajcarem Michaelem Scharem (BMC) i urodzonym w Budapeszcie, ale jeżdżącym z francuską licencją, Laszlo Bodrogim (Katiusza). Najszybszy z tej czwórki na pierwszej podczas tego wyścigu lotnej premii, specjalnej premii Frederyka Chopina w Żelazowej Woli był Janiaczyk. Przewaga uciekinierów szybko rosła – na 26. kilometrze wynosiła pięć minut i dziesięć sekund, na 30. – sześć minut. W tym momencie peleton przyspieszył i sukcesywnie niwelował stratę do czteroosobowej grupy.

Tuż przed wjazdem do Warszawy doszło do kraksy, w której najbardziej ucierpiał Timothy Gudsell (FDJ), który został odwieziony do szpitala.

Na pierwszą z ośmiu ośmiokilometrowych pętli kończącej w Warszawie czwórka uciekinierów wjechała z ponad dwuminutową przewagą.

Po przejechaniu ośmiu kilometrów wzrosła do trzech minut i dziesięciu sekund. Na kolejnej rundzie peleton zmniejszył stratę do czołowej czwórki do nieco ponad dwóch i pół minuty. Uciekinierów nie interesowa premia 66. Rocznicy Powstania Warszawskiego, gdyż przejechali ją w takiej kolejności, w jakiej akurat dawali zmianę. Wygrał Schar, ale nie miało to dla śmiałków żadnego znaczenia, gdyż im zależało już przede wszystkim na tym, by dojechać w takim składzie do mety przed peletonem.

Ostatnią na pierwszym etapie lotną premię wygrał Bodrogi, który odskoczył od towarzyszy ucieczki. Drugie miejsce, po pasjonującym finiszu, zajął Janiaczyk i wywalczył tym samym czerwoną koszulkę najaktywniejszego zawodnika tegorocznego TdP.

Na kolejnej rundzie peleton wchłonął trójkę uciekinierów, urwał się tylko Bodrogi. Węgier z francuską licencją uzyskał kilkadziesiąt sekund przewagi nad dwójką, która oderwała się z zasadniczej grupy – Łukaszem Bodnarem z reprezentacji Polski i Francuzem Steve’em Haunardem (Skil Shimano). Bodrogiego. Polak i Francuz dogonili prowadzącego Węgra z francuską licencją, a Bodnar na kilkadziesiąt metrów przed jedyną na etapie z Sochaczewa do Warszawy premię górską oderwał się od rywali i zdobył różową koszulkę najlepszego „górala”.

Na ostatniej rundzie peleton już wchłonął wszystkich uciekinierów. Na mecie w Warszawie kolarze chcieli rozegrać sprinterski finisz, ale na nieco ponad kilometr przed metą doszło do wielkiej kraksy, w której uczestniczyło ponad stu kolarzy. Na metę na czele dojechało kilkudziesięciu zawodników, z których najszybszy był Włoch Jacopo Guarnieri (Liquigas), który został pierwszym liderem tegorocznego wyścigu.

Drugi na mecie w Warszawie był Hiszpan Alonso Aitor Galdos (Euskaltel), a trzeci Australijczyk Allan Davis (Astana).

Fatalna kraksa tuż przed metą to największe wydarzenie pierwszego etapu, na którym świetnie pojechali Polacy.

Daniel Bednarek, sport.onet.pl



Uwaga czytać regulamin. Przypominam że każdy temat ma zawierać date. Za nie przestrzeganie beda kary.
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
rss · kontakt · załóż własne forum · korzystasz z forum? wesprzyj projekt!