Łukasz Garguła: Zmazaliśmy plamęTYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA- To była nieudana dla nas runda, ale wygraliśmy ostatni mecz, pokazaliśmy się z dobrej strony, awansowaliśmy i trochę zmazaliśmy plamę za wcześniejsze niepowodzenia - powiedział Łukasz Garguła, który w meczu z Twente zdobył swojego pierwszego gola w barwach Wisły. Krakowianie pokonali wicemistrzów Holandii 2-1 i zapewnili sobie awans do 1/16 finału Ligi Europejskiej.
- Wreszcie strzeliłem gola dla Wisły, wygraliśmy, a do tego Odense zremisowało z Fulham, cieszymy się więc podwójnie - powiedział Łukasz Garguła, który był jednym z bohaterów meczu "Białej Gwiazdy" z Twente, po którym krakowianie wywalczyli awans do 1/16 finału Ligi Europejskiej.
INTERIA.PL: Kiedy uwierzył pan, że wywalczyliście awans?
Łukasz Garguła: Jeszcze na boisku, chwilę po meczu, gdy kibice zaczęli się tak bardzo cieszyć. Dostaliśmy też wiadomość z ławki rezerwowych.
Dziesięć minut przed końcem też zapanowała na moment euforia na trybunach, ale wtedy jeszcze było 2-1 dla Fulham...
- Rzeczywiście, odebrałem to tak, że coś dobrego dla nas się wydarzyło i każdy nas dostał dodatkowego kopa, aby utrzymać koncentrację i nie stracić bramki.
Czy to była rekompensata za te wszystkie złe chwile tej jesieni?
- Myślę, że tak. To była nieudana dla nas runda, ale wygraliśmy ostatni mecz, pokazaliśmy się z dobrej strony, awansowaliśmy i trochę zmazaliśmy plamę za wcześniejsze niepowodzenia.
A jak ocenia pan mecz z Twente?
- Początek był trochę nerwowy, ale potem graliśmy już coraz lepiej.
To pan swoim golem wprowadził ten spokój...
- Wreszcie udało mi strzelić gola dla Wisły. Bardzo się z tego cieszę.
Mecz z APOEL-em był dla was taki kopniakiem, po którym nie mogliście pozbierać przez całą jesień. Może ten wywalczony w tak dramatycznych okolicznościach awans da w zapał do lepszej gry wiosną?
- Liczę, że tak będzie. Od stycznia bierzemy się do roboty, aby wyeliminować nasze błędy.
Tym awansem być może załatwiliście dalszą pracę w charakterze pierwszego trenera Kazimierzowi Moskalowi?
- Liczę, że Kazio Moskal zostanie na swoim stanowisku. Widać już jego rękę na grze zespołu, gramy już dobrze, a może być jeszcze lepiej.
W piątek losowanie, czy zastanawiał się pan już nad ewentualnym rywalem?
- Nie wybiegajmy jeszcze tak daleko w przyszłość.
Tym awansem utarliście chyba trochę nosa tym, którzy zachwycając się grą Legii w Lidze Europejskiej, bardzo was krytykowali?
- Nikomu nie zamierzaliśmy ucierać nosa, graliśmy po prostu dla Wisły.
Ten mecz pokazał, że może pan grać razem z Maorem Meliksonem od początku?
- Ja zawsze tak uważałem. To tylko kwestia ustawienia. Ja zawsze chciałem grać razem z Maorem, bo to znakomity zawodnik.
Czy poślecie do Danii jakiś prezent za ich pomoc w Londynie?
- Może rzeczywiście trzeba byłoby im coś tam posłać (śmiech).
Uwaga czytać regulamin. Przypominam że każdy temat ma zawierać date. Za nie przestrzeganie beda kary.